Uśmiech Dostojewskiego - Repertuar - Chojnickie Studio Rapsodyczne

Znajdź nas na Facebooku!
  • Judyta Tachasiuk - I miejsce na woj.OKR'ze i awans do finału; Dominik Gostomski - II miejsce
  • Grzegorz Szlanga awansował do finału monodramów w Słupsku
  • z ostatnije chwili - 9.nagroda dla "Dzieła Sztuki" - III nagroda na Ogólnopolskim Festwalu w Rypinie
  • Wojewódzki Konkurs Poezji Polskiej - III nagroda dla V.Szopińskiej, wyróżnienie dla Klaudii Buszek

Uśmiech Dostojewskiego

W obecnym repertuarze
Uśmiech Dostojewskiego
Premiera: 11 listopada 2011 muzyka: Paweł Szumski
Reżyseria: Stanisław Miedziewski Obsada: Grzegorz Szlanga

- I nagroda na wojewódzkim etapie OKR'u w kategorii Teatr Jednego Aktora za spetakl "Usmiech Dostojewskiego" w Poznaniu i awans do finału monodramów w Słupsku

Joanna NOWIŃSKA - recenzja z Koszalina, Teatr DIALOG

 

12 kwietnia 2012 roku Teatr Propozycji „Dialog” gościł mistrza monodramu ze Słupska, Stanisława Miedziewskiego, który przedstawił koszalińskiej publiczności swój nowy spektakl prezentowany przez Grzegorza Szlangę. Inspiracją Uśmiechu Dostojewskiego była Lolita – słynna powieść Vladymira Nabokova. Książka ukazała się w 1955 roku w atmosferze skandalu obyczajowego. Dziś to już szacowna klasyka uznawana za jedno z arcydzieł światowej literatury. A jednak historia obsesyjnej miłości dojrzałego mężczyzny do dwunastoletniej dziewczynki wciąż budzi kontrowersje, a jednocześnie fascynuje kolejne pokolenie twórców. Dzieje miłości niemożliwej dwukrotnie przenoszono na wielki ekran. W teatralnej wersji ta historia jest równie interesująca dzięki pełnej inwencji reżyserii i brawurowemu aktorstwu.

 

Fenomen niegasnącej popularności powieści liczącej sobie już 57 lat, z pewnością nie jest spowodowany jedynie szokującą fabułą. Krytycy literatury podkreślają piękny język Nabokova, mistrzostwo formalne w konstrukcji jakże niejednoznacznego (a może właśnie jednoznacznego?) etycznie bohatera, a także synkretyzm gatunkowy Lolity łączącej elementy melodramatu, kryminału i powieści drogi. Wielkim atutem powieści, być może dostrzeganym i docenianym jedynie przez znawców, są również odniesienia do wielkich dzieł światowej literatury, także do twórczości Fiodora Dostojewskiego. Może właśnie dlatego w teatralnej wizji Stanisława Miedziewskiego pojawia się tajemniczy „uśmiech Dostojewskiego, który świtać zaczyna niczym dalekie, straszne słońce”? Przecież problem winy i kary, jeden z wiodących motywów twórczości wielkiego rosyjskiego pisarza, jest także niezwykle istotny w powieści o pogmatwanych i tragicznych dziejach miłości niemożliwej.

Fabuła Lolity jest dobrze znana. Erotyczna fascynacja, jaką w dojrzałym, wykształconym Europejczyku budzi kapryśna amerykańska nastolatka była również interpretowana na przeróżne sposoby. Przekładając doskonale znaną historię na język teatru, zawsze zaskakujący Stanisław Miedziewski odważnie i nowatorsko odczytuje klasykę. Proponuje spektakl ascetyczny, imponujący intelektualną precyzją, pobawiony zbędnych ozdobników, koncertując się na samej esencji fatalnego zauroczenia pochłaniającego bohatera. Monodram jest także piękną próbą dotarcia o prawdy o człowieku. Reżyser nie usprawiedliwia, nie szuka motywów życiowych wyborów. Próbuje je zrozumieć z należną empatią dla ludzkich emocji, z dystansem i wyrozumiałością. Precyzyjnie konstruuje psychologiczną opowieść złożoną ze sprzecznych motywacji i fatalizmu losu. Nastrój podkreśla sugestywną grą świateł nieomal odrealniających przestrzeń, a sceniczne obrazy nasyca dynamiką budując przejmującą wizję podróży w głąb mrocznych zakamarków ludzkiej duszy.

W aż gęstą od emocji materię widowiska znakomicie wpisuje się nasycona przenikliwym dramatyzmem rola Grzegorza Szlangi. Młody aktor brawurowo wcielił się w postać Humberta, doskonale oddając wszelkie odcienie neurotycznego niepokoju, tak charakterystyczne dla wykreowanego przez niego bohatera. Początkowo Humbert próbuje bagatelizować nagłe zauroczenie pełną wdzięku dwunastolatką. Przecież Lolita jest jeszcze dzieckiem! Nie potrafi jednak zapanować nad narastającą obsesją. Rozpoczyna się pełna erotycznego napięcia psychologiczna gra, a jej efektem jest zaskakująca metamorfoza. Oto kulturalny, wykształcony człowiek zmienia się na naszych oczach w wyrachowanego potwora niecofającego się przed oszustwem i podłym kłamstwem, by tylko zdobyć Lolitę, która stała się „światłem jego życia”.

Grzegorz Szlanga doskonale oddaje ewolucję swojego bohatera wiarygodnie zmieniając się w cynicznego mieszkańca krainy, w której „wolno absolutnie wszystko”. Euforia mija jednak bardzo szybko. U boku młodziutkiej kochanki nieszczęsny Humbert nie ukrywa, że „kona z wyrzutów sumienia i nienawiści do samego siebie”. Więc nawet w tym świecie skrajnego indywidualizmu pozbawionego moralnych zakazów i nakazów, towarzyszy mu poczucie winy, gorycz i przeczucie tragedii wpisanej w historię fatalnego zauroczenia…

zdjęcia: Daniel Frymark