- Judyta Tachasiuk - I miejsce na woj.OKR'ze i awans do finału; Dominik Gostomski - II miejsce
- Grzegorz Szlanga awansował do finału monodramów w Słupsku
- z ostatnije chwili - 9.nagroda dla "Dzieła Sztuki" - III nagroda na Ogólnopolskim Festwalu w Rypinie
- Wojewódzki Konkurs Poezji Polskiej - III nagroda dla V.Szopińskiej, wyróżnienie dla Klaudii Buszek
ostatnie newsy
04 Sty
"Versus" dla chojnickiej akcji Towarzystwa Przyjaciół Dzieci "Podziel się Posiłkiem"
Dziękujemy Państwu za przekazanie symbolicznej kwoty na rzecz akcji zainicjowanej przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci "Podziel się posiłkiem". Cała kwota zostałą przeznaczona dla Szkoły Podstawowej nr 5 w Chojnicach. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc. Akcję będziemy wpsierać i kontynuować w miarę naszych mozliwości.
recenzja spektaklu - Gazeta Pomorska - Maria Eichler
Spektakl pt. "Versus" to kameralna sztuka rozpisana na troje aktorów. Grają Daria Kowalonek, Dominik Gostomski i Błażej Tachasiuk. Ten ostatni stworzył poruszającą kreację głównego bohatera Fransua Żako (taka pisownia została zastosowana w dramacie "Walizka" Danuty Sikorskiej-Miszczuk, na której opiera się przedstawienie Szlangi). Kto widział w tej roli Łukasza Sajnaja, ten przyzna, że Tachasiuk śmiało może z nim konkurować.
Oto wreszcie ulubiona historia Szlangi, którą raz już nam opowiedział. O Fransua Żako, który przypadkiem odwiedza Muzeum Zagłady, by uświadomić sobie, kim był jego ojciec. Znaleziona w muzeum walizka przywraca mu pamięć, zmusza do konfrontacji z samym sobą. - A więc naprawdę jestem Żydem - dociera do bohatera sztuki. - A mój ojciec zginął w komorze gazowej w Auschwitz.
To musi być szok. Nikt nie lubi należeć do wykluczonych, naznaczonych piętnem. Lepiej przecież być Francuzem niż Żydem. Lepiej nie wiedzieć, co się działo w czasie wojny. Nie być ofiarą.
Spektakl kończy współczesna klamra - aktorzy skaczą sobie do oczu, obrzucając się inwektywami, już w polskich realiach. Na scenie pozostaje jedynie dziewczyna. W ręku ma biało-czerwoną trąbkę, jaka zazwyczaj dopinguje na meczach kibiców. Jej przeraźliwy dźwięk rozlega się przy gasnącym świetle. W końcu jest tylko ciemność i nic więcej. Ta scena robi wrażenie. I jest nie tylko krzykiem rozpaczy, ale też ostrzeżeniem.Rzecz jest o naturze ludzkiej, o walce idei, postaw, poglądów. Chwyt teatru w teatrze pozwala Szlandze na pokazanie krótkich scenek, w których widać, że konfrontacja jest wpisana w nasze życie. Oto Ameryka z jej kultem wolności i poszanowania praw jednostki, w której dominuje kolor biały... Oto Polska, w której politycy - z szalikiem kibica na szyi - będą ją uważać za kraj tylko dla "swoich". Wszystkich innych najchętniej, jak to się mówi, posłaliby do gazu.
zdjęcie: Bartosz Kiedrowski